Brytyjczycy z węgierskim adresem, Roger, przybyli do Zagrzebia na kilka dni. Nie ma go tutaj, mówi, nigdy nie musiał decydować, aby to poprawić. Przyszedł sam i cieszył się z tego. Podobnie jak Zagrzeb, przypomina mu Budapeszt i Wiedeń, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę długą historię trzech państw.